czwartek, 28 stycznia 2010

Prawdziwy jeans się nie pali, a prawdziwego dresu się nie pierze.

Krótka historyjka spacerowa vol.1 (z grudnia 2009)!


Ja: To w którą stronę idziemy?

Ostra: W tę, bo w tamtą jest za wiele pokus.

Ja: Pokus?

Ostra: No tak, buda z kebabem, chińczyk i facet, co sprzedaje dropsy.

Ja: Dropsy... :)))

Ostra: Widzisz? Dlatego idziemy w tę stronę.



I przerwa na reklamę!

Specjalnie dla Tygrysa :P





A teraz piosnka - wersja finalna,
czyli co tworzę, gdy w głowie gorzej:



Tygrys baunsuje, a kot wciąż mlaszcze,
Bo tygrys się lansuje, no a kota się głaszcze...

Dam diri dam dam diri dam... i jedziemy!

Najprawdziwsze tygrysy żyją w sercu Kenii,
a jak kota pierzesz, to kot się pieni (czyt. pienji),

Tygrys jest w paski, a kot - to różnie,
tygrys zbiera oklaski, a kot patrzy w próżnię,

lecz gdy razem baunsuja nie ma chuja we wsi,
nikt im nie dorówna i taki koniec tej pieśni!


[ludzie klaszczą, tłumy szaleją]


Specjalnie dla Lokiego - mrocznego kolegi,
co uciekł z obczyzny by w ojczyźnie żyć (!):

SILNIK OD....ZASTAWY !



Niestety nie znalazłam dobrej foty jajeti :P

2 komentarze:

  1. podoba mi sie to fajny utwor fajna tematyka pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Pozdrawiam z 2025 roku, za dużo ukraincow i za blisko wojny. Gorace pozdrowienia dla 2010 roku Polska byla lepszym miejscem!

    OdpowiedzUsuń