
Nienawidzę Cię za wszystko.
Za nas.
Za to, że dałeś mi nadzieję.
Za to, że ciągle dajesz mi ją na nowo.
Za ciągłe cierpienia.
Za to, że przez Ciebie zraziłam się do mężczyzn.
Za to, że nie ufam kobietom.
Za wszystkie marzenia, które razem budowaliśmy.
Za to, że zniszczyłeś je w sekundę.
Za to, że mój świat runął.
Za to, kim się przy Tobie stałam.
Za to, że straciłam pewność siebie.
Za kobietę, którą się stałam i której nie poznaję.
Za wszystkie łzy, które wylałam.
Za wszystkie złe chwile.
Za to, że nie jesteś tego warty.
Za te kłamstwa, którymi mnie karmiłeś.
Za moją nerwicę natręctw.
Za to, że mam wszystkiego dość.
Za zmarnowane wieczory na gapieniu się w ekran komórki.
Za fałszywe uśmiechy.
Za niespełnione obietnice.
Za moje wrzody żołądka.
Za nerwową atmosferę.
Za to, że czuję się starsza o 10 lat.
Za to, że uczyniłeś swój świat moim.
Za to, że potem zamknąłeś mi drzwi do niego przed nosem.
Za utratę wiary.
Za to, że czuję się głupia i naiwna.
Za to, że ciągle się boję.
Za to, że krzyczę na niewinnych ludzi, żeby wyładować złość.
Za wszystkie wspólne chwile.
Za to, że otworzyłam się przed Tobą.
Za poczucie bezpieczeństwa.
Za to, że naprawdę zmieniłam się dla Ciebie.
Za to, że teraz nienawidzę siebie.
Za to, że jestem przy Tobie bezbronna.
Za rozwalone telefony, którymi rzucałam o ścianę.
Za potłuczone naczynia z rozpaczy.
Za to jakim strasznym człowiekiem się stałam.
Za to, że Ci zaufałam.
Za to, że mnie ranisz.
Za to, że wciąż nie uciekam, chociaż wiem, że powinnam.
Za huśtawki nastrojów.
Za to, że dowiedziałam się jak to jest, gdy pęka serce.
Za wszystkie dobre chwile.
Za wszystkie złe chwile.
Za to, że czuję się taka beznadziejna.
Za to, że popełniam w kółko te same błędy.
Za domek na wsi, zbudowany z marzeń.
Za to, że nie mam siły.
Za brak radości.
Za smutek w oczach, który mnie zdradza.
Za to, że jesteś.
Za wszystkie inne rzeczy, których nie wymieniłam.
Za całe zło świata.
Za "kocham Cię", które napisałeś mi na dłoni.
Za nadzieję.
Za głód na świecie i wojny w imię religii.
Za to, że jesteś facetem.
Za to, że nie jesteś kobietą, wtedy nienawidziłabym Cię bardziej.
Za to, że seks już nigdy nie będzie taki sam.
Za marnowanie mojego czasu.
Za brak energii.
Za wszelkie frustracje.
Za to, że się nie zmienisz.
Za to, że się nie starasz.
Za to, że wcale tego nie chcesz.
Za to, że ciągle Ci wierzę, choć zawiodłam się tyle razy.
Za to, że mam ochotę Cię zabić ale nie mogę.
Za to, że masz pieprzone szczęście w życiu.
Za to, że tak na mnie działasz.
Za to, że ciągle kocham Cię tak mocno, że cała nienawiść nic nie daje.

Za ciągłą wiarę w to, że jeszcze będzie dobrze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz